poniedziałek, 10 sierpnia 2015

O klatce dla ptaków i wieży strażniczej



Klatka doczekała się malowania. Trochę to trwało, nie ze względu na moje lenistwo, lecz z bardziej prozaicznego powodu - nie mam warsztatu, czy choćby kącika roboczego, gdzie mogę brudzić, kurzyć, malować, sprayować itd.
Swoje prace ręczne wykonuję w mniejszym pokoju lub na balkonie, w zależności od rodzaju prac i warunków pogodowych. Uwiera mnie ta sytuacja, ale cóż zrobić...




Nie chciałam, żeby wyglądała, jak nowa, bo przecież jest stara. Więc tylko ją trochę odświeżyłam.
 Usunęłam starą farbę i przede wszystkim zdemontowałam dno klatki, które było najbardziej zniszczone. Miałam dać nowe, ale stwierdziłam, że przez małe drzwiczki właściwie nic nie będę mogła do tej klatki włożyć. A od dołu mogę wstawić kwiaty, świece itd. 
Chociaż sama w sobie, bez niczego jest piękna i niepowtarzalna :)

Ostatnio coś mnie znowu ciągnie do fioletów:



Jeden z tych upalnych dni spędziliśmy nad wodą, 20 km od Wrocławia. 
Znaleźliśmy miejsce w cieniu, mąż łowił ryby i grilował, ja czytałam i szydełkowałam. 
Gdy w drodze powrotnej ujrzałam ten obiekt, nie mogłam powstrzymać się przed zrobieniem kilku fotek.
O zamku w Krobielowicach można przeczytać i zobaczyć w necie (że odnowiony przez potomka byłych właścicieli Nowozelandczyka, że jest tam teraz hotel z restauracja i pole golfowe).
Natomiast nikt nie wspomina o tej pięknej wieży prowadzącej do pałacu.
Wieża była wyraźnie wieżą strażniczą, sądząc po tym, że od strony wjazdu zamiast okien ma wąskie otwory:



Od strony pałacu są już trochę większe okna:
(piękne jest to drewno!)



Z boku natomiast prowadzą do górnych drzwi tajne schody:


Od drugiej strony (pałacowej) wewnętrzne wejście 
- pewnie to było wejście dla strażnika:



Uwielbiam takie połączenia różnych materiałów: drewna, kamienia, metalu i cegły :)
Mogłabym w takiej wieży mieszkać!


Oczywiście gdyby posiadała odpowiednie gabaryty 
(chociaż czort wie, ile tam jest metrów kwadratowych na górze), 
no i oczywiście gdyby była dostosowana wewnątrz do dzisiejszych czasów :)
Pomarzyć zawsze można...

Aha, jeszcze przypomnę, jak klatka wyglądała "przed":


Oj, zniszczona była, prawie jak ta wieża strażnicza :)

Elli


PS. 
Taki trochę chaotyczny ten post dzisiaj, ale to chyba wina panujących upałów. Wybaczcie :)

4 komentarze:

  1. Niezwykła ta klatka. W oko wpadła mi cukierniczka z kwiatkami, mam słabość do cukierniczek. Piękne kadry zamczyska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam słabość do fioletowego koloru - cukierniczka wpadła w ręce na ostatniej giełdzie staroci :)

      Usuń
  2. Oj, księżniczko z wieży rozmarzyłaś się trochę. Ale ja Ci życzę spełnienia marzeń. Nawet takich!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wiem, że mi dobrze życzysz :)

      Usuń