Klatka doczekała się malowania. Trochę to trwało, nie ze względu na moje lenistwo, lecz z bardziej prozaicznego powodu - nie mam warsztatu, czy choćby kącika roboczego, gdzie mogę brudzić, kurzyć, malować, sprayować itd.
Swoje prace ręczne wykonuję w mniejszym pokoju lub na balkonie, w zależności od rodzaju prac i warunków pogodowych. Uwiera mnie ta sytuacja, ale cóż zrobić...
Nie chciałam, żeby wyglądała, jak nowa, bo przecież jest stara. Więc tylko ją trochę odświeżyłam.
Usunęłam starą farbę i przede wszystkim zdemontowałam dno klatki, które było najbardziej zniszczone. Miałam dać nowe, ale stwierdziłam, że przez małe drzwiczki właściwie nic nie będę mogła do tej klatki włożyć. A od dołu mogę wstawić kwiaty, świece itd.
Chociaż sama w sobie, bez niczego jest piękna i niepowtarzalna :)
Ostatnio coś mnie znowu ciągnie do fioletów:
Jeden z tych upalnych dni spędziliśmy nad wodą, 20 km od Wrocławia.
Znaleźliśmy miejsce w cieniu, mąż łowił ryby i grilował, ja czytałam i szydełkowałam.
Gdy w drodze powrotnej ujrzałam ten obiekt, nie mogłam powstrzymać się przed zrobieniem kilku fotek.
O zamku w Krobielowicach można przeczytać i zobaczyć w necie (że odnowiony przez potomka byłych właścicieli Nowozelandczyka, że jest tam teraz hotel z restauracja i pole golfowe).
Natomiast nikt nie wspomina o tej pięknej wieży prowadzącej do pałacu.
Wieża była wyraźnie wieżą strażniczą, sądząc po tym, że od strony wjazdu zamiast okien ma wąskie otwory:
Od strony pałacu są już trochę większe okna:
(piękne jest to drewno!)
Z boku natomiast prowadzą do górnych drzwi tajne schody:
Od drugiej strony (pałacowej) wewnętrzne wejście
- pewnie to było wejście dla strażnika:
Uwielbiam takie połączenia różnych materiałów: drewna, kamienia, metalu i cegły :)
Mogłabym w takiej wieży mieszkać!
Oczywiście gdyby posiadała odpowiednie gabaryty
(chociaż czort wie, ile tam jest metrów kwadratowych na górze),
no i oczywiście gdyby była dostosowana wewnątrz do dzisiejszych czasów :)
Pomarzyć zawsze można...
Aha, jeszcze przypomnę, jak klatka wyglądała "przed":
Oj, zniszczona była, prawie jak ta wieża strażnicza :)
Elli
PS.
Taki trochę chaotyczny ten post dzisiaj, ale to chyba wina panujących upałów. Wybaczcie :)
Niezwykła ta klatka. W oko wpadła mi cukierniczka z kwiatkami, mam słabość do cukierniczek. Piękne kadry zamczyska:)
OdpowiedzUsuńA ja mam słabość do fioletowego koloru - cukierniczka wpadła w ręce na ostatniej giełdzie staroci :)
UsuńOj, księżniczko z wieży rozmarzyłaś się trochę. Ale ja Ci życzę spełnienia marzeń. Nawet takich!
OdpowiedzUsuńM.
Dziękuję! Wiem, że mi dobrze życzysz :)
Usuń