Niedawno pisałam (TUTAJ), że mam ochotę użyć farby tablicowej.
Szczególnie po obejrzeniu inspiracji, które Wam wtedy zaprezentowałam.
Zrobiłam to. Farbę tablicową też. Tak, sama - według przepisu SANDRYNKI
(lubię do niej zaglądać, ma wiele fajnych pomysłów).
(lubię do niej zaglądać, ma wiele fajnych pomysłów).
I wiecie co? To się sprawdza!
Zamiast płacić (wiadomo ile) za farbę tablicową, kupiłam małą puszkę (o,25l) emalii akrylowej,
wsypałam pół pudełka talku kosmetycznego, i....
....mieszałam, mieszałam, mieszałam.
I tak, jak zapewniała Sandrynka,
farba po wymieszaniu nadal była czarna, nie zrobiła się szara :)
Więc kolej na malowanie - kryła świetnie.
Nawet miałam wrażenie, że lepiej niż bez talku :)
Próba rysowania kredą też wypadła świetnie :)
Trochę widać ślady pociągnięć pędzla.
Wiem, wiem. Powinnam była malować wałkiem.
Ale nie chciałam do tej niewielkiej próby brudzić wałka i kuwety.
Podsumowując - jestem bardzo zadowolona,
o czym świadczy fakt, że drugą połowę talku wsypałam do puszki z szarą farbą.
I mam teraz także szarą farbę tablicową.
A do czego jej użyję? Na pewno Wam pokażę :)
Elli
Super pomysł, jeśli pozwolisz odgapię : ) Ładna rameczka.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że pozwalam :)
UsuńZresztą Sandrynka dała ten przepis do publicznej wiadomości.
Powodzenia w malowaniu!
Ela przekonałaś mnie do wypróbowania
OdpowiedzUsuńA talk taki normalny? z drogerii?
Akurat kupiłam w aptece, ale tak, taki najzwyklejszy - 100 g na 0,5 l farby.
UsuńJuż jestem ciekawa, co zmajstrujesz z tą farbą :)
Świetny wpis :D Oby więcej takich :)
OdpowiedzUsuńDziękuję - wezmę to pod uwagę :)
UsuńO, numeru z talkiem nie znałam. Ja robię farbę tablicową wsypując... sodę spożywczą ;-)))
OdpowiedzUsuńJakoś trzeba sobie radzić ;)
Ja z kolei nie znałam numeru z sodą :) Widać, potrzeba matką wynalazków :)
Usuń