piątek, 9 października 2015

Przerobione żołędzie




Gdy coś nie jest naturalne, a udaje naturalne, niewiele mu brakuje do kiczu.
To bardzo cienka granica.
Np. porcelanowe żołędzie - choć wiernie oddany jest ich wygląd, 
to są nienaturalnej wielkości. Po co więc udają prawdziwe?
Nie powinny być tak oczywiste, lecz potraktowane z przymrużeniem oka.
Co zrobiłam? Oczywiście pomalowałam :)
Na kolor biały - dla przekory. Bo w naturze nie ma przecież białych żołędzi.
A tak wyglądały przed użyciem pędzla:





To już po malowaniu - zdjęcia nie są Wam obce, 
pokazywałam je przy okazji jesiennych aranżacji.
Na tych, które dzisiaj pokazuję, żołędzie są głównym bohaterem.







Na tych zdjęciach przewijają się też "fasolki". 
Zebrałam je okazyjnie z pnącza na pewnym gościnnym tarasie.
Spodobała mi się ich mechata skórka. No i okazało się, że są bardzo fotogeniczne.
Czy ktoś może wie co to za roślina? 



Pozdrawiam wszystkich jesiennie i życzę udanego weekendu :)
Elli



4 komentarze:

  1. Białe duże żołędzie skojarzyły mi się z białymi ananasami, które widuję na blogach. Dobrze mu na biało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ananasom, o których piszesz :) Dziękuję!

      Usuń