Gdy coś nie jest naturalne, a udaje naturalne, niewiele mu brakuje do kiczu.
To bardzo cienka granica.
Np. porcelanowe żołędzie - choć wiernie oddany jest ich wygląd,
to są nienaturalnej wielkości. Po co więc udają prawdziwe?
Nie powinny być tak oczywiste, lecz potraktowane z przymrużeniem oka.
Co zrobiłam? Oczywiście pomalowałam :)
Na kolor biały - dla przekory. Bo w naturze nie ma przecież białych żołędzi.
A tak wyglądały przed użyciem pędzla:
To już po malowaniu - zdjęcia nie są Wam obce,
pokazywałam je przy okazji jesiennych aranżacji.
Na tych, które dzisiaj pokazuję, żołędzie są głównym bohaterem.
Na tych zdjęciach przewijają się też "fasolki".
Zebrałam je okazyjnie z pnącza na pewnym gościnnym tarasie.
Spodobała mi się ich mechata skórka. No i okazało się, że są bardzo fotogeniczne.
Czy ktoś może wie co to za roślina?
Pozdrawiam wszystkich jesiennie i życzę udanego weekendu :)
Elli
Białe duże żołędzie skojarzyły mi się z białymi ananasami, które widuję na blogach. Dobrze mu na biało:)
OdpowiedzUsuńPodobnie jak ananasom, o których piszesz :) Dziękuję!
UsuńFajowe :)
OdpowiedzUsuń:)
Usuń