Wiecie, że uwielbiam patchworki.
Pod różnymi postaciami.
Tradycyjne z materiału, ale także PATCHWORK NA ŚCIANIE.
Kolejny patchwork z recyklingu powstał już jakiś czas temu,
ale jakoś nie było okazji, by go pokazać.
Dzisiaj nadszedł ten moment, bo w związku z moim projektem,
o którym pisałam w poprzednim poście,
zastanawiam się, gdzie go wykorzystać.
Czy do tworzonego właśnie wnętrza?
A może lepiej gdzie indziej?
Dylematy trwają, więc prezentuję go czym prędzej, bo może zmieni właściciela? :)
Zrobiony jest z nie noszonych przez nas ubrań,
pociętych na kawałki i dobranych kolorystycznie.
Uwielbiam takie efekty, bo czasem wystarczy spojrzeć na jakiś kwadracik
i przypomnieć sobie:
w tej sukience spędziłam fajne chwile :)
I chociaż sukienka jest już na mnie niedobra lub niemodna,
to jej fragment nadal przywołuje miłe wspomnienia.
A na zdjęciu poniżej rewers patchworka - moim zdaniem również ciekawy :)
Polecam takie wykorzystanie zbędnych ciuchów.
No chyba, że macie kogoś, kto je na pewno będzie nosił.
Bo jak mają się walać po śmietnikach lub ktoś ma wybrzydzać,
to lepiej dać im drugie życie.
A co Wy robicie z nadmiarem rzeczy?
Wyrzucacie?
Elli
Inne moje patchworki pozyskane tą metodą możecie zobaczyć