wtorek, 21 lipca 2015

Powrót z wakacji z niespodziankami



Wczoraj wróciłam z wypoczynku nad morzem. 
Jakież było nasze zaskoczenie, gdy zobaczyliśmy Wrocław pełen powalonych drzew. 
To efekt niedzielnej burzy. Podobno trwało to tylko 10 minut, a skutki są straszne.
Dalsze efekty poznaliśmy wchodząc do mieszkania - od kilkunastu godzin nie było prądu. 
Myślałam, że zrobię jakieś szybkie pranie, a tu nici z tego. 
Wzięłam więc szybki i zimny prysznic (ciepłej wody też nie było), założyłam jedyną uprasowaną sukienkę 
i poleciałam do Rynku spotkać się z koleżankami sprzed lat.
Kolejne bardzo miłe spotkanie :) Dziewczyny dziękuję!

Poprzednie dwa posty puszczałam z nad morza (na szczęście miałam przygotowane wersje robocze), wiecie jak to jest na wczasach z internetem. 
Teraz chcę czym prędzej prześledzić blogi moich koleżanek, 
dowiedzieć się, co w tym czasie działo się u nich.

A dzisiaj na szybko prezentuję poszewkę w szarościach ożywioną żółtą lamówką:





Prąd już jest, więc biorę się za rozpakowywanie, pranie, układanie itd.
Mam też zaległości w moich pracach manualnych. Pora wziąć się do roboty :)

Pozdrawiam - Elli



4 komentarze:

  1. Wiem jak to jest gdy wraca się z urlopu a wszystko czeka na zrobienie :) Prania miałam w tym roku chyba cztery pralki ;)
    Układaj, rozpakuj się i czekamy na nowe posty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z praniem już się prawie uporałam, z ogarnianiem reszty również :)
    I właśnie szykuję kolejny post - będzie o upolowanych na urlopie gadżetach. To bardzo miłe - dowiedzieć się, że ktoś na moje posty czeka :)
    Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj czekamy, czekamy :) Nawet nie wiesz, jak...
    Monia

    OdpowiedzUsuń