Mam nadzieję, że nie jestem w tym odosobniona. W czym?
W szukaniu ciekawych rzeczy nawet podczas wyjazdów.
Moim zdaniem jest to okazja, by kupić coś innego, niż w swoich okolicach.
Albo trafić na okazje cenowe.
Nad naszym polskim morzem, wśród straganów pełnych plastikowych, tandetnych gadżetów znalazłam kilka ciekawych rzeczy.
Duży domek ceramiczny - będzie pasował do moich małych nabytych w Empiku:
Ptaszek ceramiczny - były różne rozmiary, chętnie przytuliłabym wszystkie,
ale gdzie to wszystko pomieścić :)
Przecudne, proste koniki w stylu skandynawskim.
Chyba z kamienia lub z betonu - są ciężkie i szorstkie.
Zastanawiam się, czy je przemalować.
Ale na razie podobają mi się takie, jakie są:
Zestaw tych gadżetów już teraz sam w sobie jest dekoracją, a co dopiero, gdy je odpowiednio zaaranżuję :)
Trafiłam jeszcze dywanik 120x80 cm z kremowej bawełny z szarymi nadrukami.
Za jedyne 50 zł. Według mnie to była okazja. A może tylko tak mi się wydaje?
Oprócz tego drewniane jajka po 1 zł za sztukę - na Wielkanoc będą jak znalazł :)
i drewniana deseczka za 3 zł.
Już mam pomysł, co z nią zrobię.
I nawet jak mi nie wyjdzie, to za te pieniądze nie będzie mi szkoda.
Nazbierałam piórek, szyszek, kamieni - nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać
(szyszki wiadomo - na Boże Narodzenie):
Podobało mi się jeszcze kilka rzeczy, ale w ich przypadku powstrzymała mnie cena.
Pokażę je jednak, jako przykład ładnych gadżetów wśród nadmorskiej tandety.
Choćby ta lampa, która po włączeniu daje bardzo ładny efekt.
Czy nie wyglądałaby fajnie w pokoju wypoczynkowym nad morzem?
Rzeczy z muszelek zawsze trąciły kiczem.
Ale gdy zobaczyłam tę lampę, zmieniłam zdanie.
Misternie ułożone muszelki w kształcie kwiatów dają nieoczekiwane efekty:
W tej lampce z kolei podobała mi się podstawa:
I przykład prostej w formie ceramiki, jako element kolorystyczny we wnętrzu:
Z tego wniosek? Można trafić na fajne dodatki, trzeba tylko dobrze się rozglądać.
Nawet podczas wypoczynku :)
Elli
Wspaniałe łupy. Nie pogardziłabym takimi skarbami. Masz dobre oko:)
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy to już nie nałóg - to wieczne polowanie :)
UsuńPozdrawiam!
Chyba każda z nas ma coś podobnego, że gdziekolwiek nie jesteśmy rozglądamy się za takimi okazami :) ja jeszcze mam ten "probloem" z książkami ;)
OdpowiedzUsuńPocieszyłaś mnie, bo już się obawiałam o swoje zdrowie psychiczne ;)
Usuńświetne zdobycze ! zachwyciły mnie koniki i dywanik !
OdpowiedzUsuńWyobraź sobie, że byłam jedyną osobą w tym sezonie, która te koniki zakupiła. Właścicielka sklepu ubolewała nad brakiem upodobań do stylu skandynawskiego wśród wczasowiczów. Ale jak kształtować gusta, gdy zewsząd nas zalewa chińska tandeta :(
UsuńWypatrzyłaś bardzo ładne rzeczy, udane to "polowanie" ;)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka.
Instynkt łowczego jest zaspokojony :)
UsuńPozdrawiam!
Elu wspaniałe zdobycze :) Ten ptaszek z żółtym dzióbkiem iście wakacyjny!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam niedzielnie :)
Marta
Mi się kojarzy z mewą, ale moja siostra twierdzi, że za gruby na mewę :)
UsuńA co? Mewa nie mogła przycupnąć i się napiąć? :)))