piątek, 10 lipca 2015

Tydzień bez malowania - tygodniem straconym :)



Nadając taki tytuł dzisiejszemu postowi uświadomiłam sobie, że ja cały czas coś maluję. 
Większe lub mniejsze powierzchnie. Farbą lub lakierem. Woskiem lub sprayem. 
A to ściany w drewnianym domku, a to parapety w Oazie (wkrótce to pokażę), a to różne drobne przedmioty. Ale cały czas maluję. 
Chyba żyć już bez tego zajęcia nie potrafię - to wciąga jak nałóg.
Dziś przedstawiam drobiazgi - bambusową tacę i drewniany pojemnik:





Prezentowane przedmioty wcześniej wyglądały tak:



Lubię drewno, ale nie w każdym kolorze, szczególnie nie pasują mi to wpadające w ciepłe odcienie: czerwony, pomarańczowy, żółty.
Natomiast drewno, na którym pozuje porcelanowa róża z pierwszego zdjęcia jest PRZECUDNE!
Różę wypatrzył mój mąż na pchlim targu :)
Jest bardzo fotogeniczna, więc pewnie jeszcze nie raz tutaj zagości :)

Elli




4 komentarze:

  1. Wszystko pięknie, ładnie. Tylko cały czas zastanawiam się, gdzie Ty to wszystko trzymasz?
    Pozdrawiam - Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie upycham :) Ale przyjdzie taki moment, gdy zrealizuję swoje plany odświeżenia wnętrz i każda z tych rzeczy znajdzie swoje miejsce. Część z nich już wkrótce :)

      Usuń
  2. No i super. U mnie podobnie ;) ... ale z tego nałogu nie chcę się leczyć :)
    To się nazywa "malowanoholizm", nowy wyraz w słowniku języka polskiego :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie chcę się leczyć :) A nowe słowo bardzo mi się podoba. Muszę zapamiętać :)

      Usuń