Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

Dzwonek z szylkretową rączką




Dzwonki trafiły do naszego domu już jakiś czas temu.
Likwidowana była zaprzyjaźniona galeria 
i można było trochę drobiazgów kupić po okazyjnej cenie.
Tym razem pokusie uległ mój mąż.





Ale jeden z dzwonków nie pasował do pozostałych.
Nie był brzydki, ale jego ciekawa rączka w ogóle nie była widoczna.
Bez zgody męża przemalowałam dół dzwonka.
Pewnie się wścieknie, bo uważa, że przesadzam z tym malowaniem wszystkiego.
No ale sami porównajcie - tak wyglądał wcześniej:



On też skupuje takie cacka jak lupa poniżej oraz ta na zdjęciach z dzwonkami.



Obiecuję, że lup nie tknę pędzlem :)
Elli



piątek, 13 maja 2016

Jak przekuć wadę w zaletę - dekoracja ceglanej ściany



Co zrobić, gdy element mało dekoracyjny znajduje się 
w centralnym miejscu i bardzo Cię denerwuje?

Mam dwa sposoby:
1. przekuć go w atut
2. odwrócić od niego uwagę innymi elementami.




Tak było w tym przypadku. 
Ściana między oknami, nie dość, że pominięta przez "fachowców" 
podczas kładzenia gładzi, 
to jeszcze przez jej środek biegną piony centralnego ogrzewania.
Zasłonięcie rur nie wchodziło w grę, bo jednak jakieś ciepło dają.
Pozostało odwrócenie uwagi od nich.
Nierówności ściany zniwelowałam poprzez położenie tapety w cegiełkę 
(wykorzystałam resztkę pozostałą po odświeżaniu przedpokoju).
Następnie po obu stronach rur powiesiłam różne dekoracje.
Ale nie byle jakie dekoracje, 
tylko wybrane i dokładnie przemyślane.


Nie po raz pierwszy wykorzystuję pamiątki z tego mieszkania, znajdujące się tu od lat.



Do takich należy drewniany talerz obrazek drewniany inkrustowany.



Drewniany domek z pchlego targu z czasem zapełni się miniaturowymi dekoracjami.



Zdobyczny barometr, ciśnieniomierz i zegar w jednym zawsze się przyda.



Forma na babkę, o które pisałam wcześniej, 
w swojej pierwotnej roli nie sprawdziła się
(na babce niestety nie widać było tego misternego, pięknego wzoru),
zawisła więc tutaj, żeby cieszyć oczy. 
Takie zresztą było założenie przy jej kupnie :)


Młynek do kawy też ma dekorować, a nie mielić :)



Dla dopełnienia formalności zamieszczam zdjęcie mojej ściany "przed".
Sami porównajcie :)



Myślę, że osiągnęłam swój cel 
- teraz siedząc przy stole przyglądamy się ładnym drobiazgom.
Miałam na rurkach powiesić kulki cottonowe, ale to chyba będzie za dużo.
Teraz jest w sam raz!

Elli





piątek, 8 kwietnia 2016

Patera - moja ulubiona



Pamiętacie, jak przed świętami pisałam o nie lubianej przeze mnie 
paterze aluminiowej i jej przemianie (TUTAJ)?
Świąteczne dekoracje trzeba było usunąć i schować, 
natomiast patery za bardzo nie mam gdzie schować. 
Zresztą nie chcę tego robić, bo teraz ją lubię. 
Szukałam pomysłu na nią i wyszło tak:


Taka trochę leśna atmosfera się zrobiła :)
Bo są skrzaty, grzybki, sówka :)






Grzybki są z girlandy kupionej w Kik-u za 5 zł 
(uchwytów nie usuwałam, bo mogą się jeszcze do czegoś przydać), 
skrzaty też z tego sklepu (chyba jakieś 6 zł), 
a sówka za złotówkę z pchlego targu).
Dekoracje na tej paterze pewnie będą się zmieniać,
bo wszystko do niej pasuje.
Jedyny warunek - muszą to być naprawdę malutkie rzeczy,
żeby się na niej zmieściły.


To pochwalę się jeszcze jednym nabytkiem z pchlego targu 
- szare świeczniki po całe 2,50 zł za sztukę :)




Uwielbiam, jak mi się moje dodatki tak ładnie kompletują :)
Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte!

Elli




poniedziałek, 19 października 2015

Czy kogoś nie cieszą zakupy za grosze?



Chyba nie ma takiej osoby. 
Nawet gdyby była nie wiem jak majętna, cieszy się. gdy upoluje coś fajnego i taniego.
A co dopiero ktoś, kto majątku nie posiada :)
Tak czy siak, okazyjne zakupy wpływają na dobry nastrój wszystkich ludzi. 
Jednego ucieszy sukienka, innego sprzęt muzyczny, samochodowy. 
A mnie cieszą artykuły dekoracyjne.
Na szczęście mój mąż dał się wciągnąć w te polowania 
i ostatnio sam mnie namawia na niedzielne wypady na pchli targ. 
Nie nastawiamy się, że coś kupimy. 
Czasem wracamy z niczym. A wczoraj trafiliśmy kilka fantów. 
Zacznę od najtańszego - naczynko-wazonik za 3 zł. 
Jest z jakiegoś betonu, czy czegoś w tym rodzaju.
Urzekły mnie zdobienia i cena :)




Cukierniczka za 5 zł. 
Co prawda nie ma pokrywki, ale ja jej wcale nie chcę używać do cukru, 
tylko np. jako wazonik. 
Czyż nie jest cudna?




Talerzyki z wzorem fiołków po 7,50 zł za sztukę. 
Już wcześniej trafiłam cukierniczkę i wazonik.
Żałuję, że poprzednim razem nie wzięłam spodeczków, bo wczoraj już ich nie było.
Ale widać, że można trafić pojedyncze sztuki z tej serii.




Rzeźbiony podstawek pod np. gorące naczynia. 
Jest tak misternie rzeźbiony, że choćby dlatego warto go mieć za te 12 zł.



Dodam tylko, że po powrocie lekko zziębnięci rzuciliśmy się na pyszny chleb na zakwasie i wędliny, 
których smak i zapach pamiętamy z dzieciństwa. Oczywiście zakupione także na targu.
Po takim wypadzie cały dzień można mieć cudowny humor :)
Czego i Wam życzę!
Elli


poniedziałek, 21 września 2015

Migawki z Oazy


Na weekend wyskoczyliśmy do naszej Oazy.
Chciałam porobić zdjęcia moich nowych nabytków w ich docelowym otoczeniu. 
Zostawiłam to na niedzielę, bo sobota była taka piękna i tak szybko zleciała.
A w niedzielę zamiast pięknego słońca, od rana ciemności. 
Cierpliwie czekałam na przejaśnienie, 
ale pozostało mi niewiele czasu na fotki, bo zbieraliśmy się już do domu. 
Pewnie dlatego jakość niektórych z nich nie jest do końca taka, jak oczekiwałam, 
ale chciałam się pochwalić nowymi gadżetami, więc wybaczcie :)




Moja ulubiona stara porcelana - cukiernica i mlecznik - nie mogłam się im oprzeć.
Na szczęście mój mąż też lubi takie rzeczy, 
więc chętnie sięga do kieszeni przy takich okazjach.




Nie wiem, czy ta akwarela jest stara, czy po prostu zniszczona. 
Dla mnie to nieistotne.
Podoba mi się jej klimat, temat i kolorystyka. 
Dlatego trafiła na naszą półkę.


Kuchnia wzbogaciła się o pojemniki:




A Ikeowski różowy lampion doczekał się przemalowania na biało:



Świeczniki poniżej to dawny zakup z Empiku 
(ale niedawno znowu się pokazały w sprzedaży):


Nie mogę się nacieszyć parapetami, bardzo odmieniły wnętrza w tym mieszkaniu.
Na odchodnym cyknęłam jeszcze zdjęcie parapetu w kuchni:


Lubimy tam jeździć, 
bo nie będąc w Oazie codziennie nie opatrzyły nam się te wszystkie aranżacje i dekoracje. 
Dlatego za każdym razem, gdy przekraczam próg, wzdycham "ale tu ładnie".
Co nie zmienia faktu, że może być jeszcze ładniej. 
Już mam szeroko zakrojone plany zmian. 
Głównie dotyczą one malowania, malowania i jeszcze raz malowania :) 
Co zrobię, że tak już mam?

Wszystkiego dobrego - Elli

piątek, 24 lipca 2015

Z wypoczynku też można przywieźć łupy :)


Mam nadzieję, że nie jestem w tym odosobniona. W czym? 
W szukaniu ciekawych rzeczy nawet podczas wyjazdów. 
Moim zdaniem jest to okazja, by kupić coś innego, niż w swoich okolicach. 
Albo trafić na okazje cenowe.
Nad naszym polskim morzem, wśród straganów pełnych plastikowych, tandetnych gadżetów znalazłam kilka ciekawych rzeczy.

Duży domek ceramiczny - będzie pasował do moich małych nabytych w Empiku:



Ptaszek ceramiczny - były różne rozmiary, chętnie przytuliłabym wszystkie, 
ale gdzie to wszystko pomieścić :)




Przecudne, proste koniki w stylu skandynawskim. 
Chyba z kamienia lub z betonu - są ciężkie i szorstkie.
Zastanawiam się, czy je przemalować. 
Ale na razie podobają mi się takie, jakie są:



Zestaw tych gadżetów już teraz sam w sobie jest dekoracją, a co dopiero, gdy je odpowiednio zaaranżuję :)


Trafiłam jeszcze dywanik 120x80 cm z kremowej bawełny z szarymi nadrukami.
Za jedyne 50 zł. Według mnie to była okazja. A może tylko tak mi się wydaje?






Oprócz tego drewniane jajka po 1 zł za sztukę - na Wielkanoc będą jak znalazł :)


i drewniana deseczka za 3 zł.
Już mam pomysł, co z nią zrobię. 
I nawet jak mi nie wyjdzie, to za te pieniądze nie będzie mi szkoda.



Nazbierałam piórek, szyszek, kamieni - nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać
 (szyszki wiadomo - na Boże Narodzenie):



Podobało mi się jeszcze kilka rzeczy, ale w ich przypadku powstrzymała mnie cena. 
Pokażę je jednak, jako przykład ładnych gadżetów wśród nadmorskiej tandety.
Choćby ta lampa, która po włączeniu daje bardzo ładny efekt. 
Czy nie wyglądałaby fajnie w pokoju wypoczynkowym nad morzem?



Rzeczy z muszelek zawsze trąciły kiczem. 
Ale gdy zobaczyłam tę lampę, zmieniłam zdanie.
Misternie ułożone muszelki w kształcie kwiatów dają nieoczekiwane efekty:



W tej lampce z kolei podobała mi się podstawa:



I przykład prostej w formie ceramiki, jako element kolorystyczny we wnętrzu:



Z tego wniosek? Można trafić na fajne dodatki, trzeba tylko dobrze się rozglądać.
 Nawet podczas wypoczynku :)

Elli