Dzwonki trafiły do naszego domu już jakiś czas temu.
Likwidowana była zaprzyjaźniona galeria
i można było trochę drobiazgów kupić po okazyjnej cenie.
Tym razem pokusie uległ mój mąż.
Ale jeden z dzwonków nie pasował do pozostałych.
Nie był brzydki, ale jego ciekawa rączka w ogóle nie była widoczna.
Bez zgody męża przemalowałam dół dzwonka.
Pewnie się wścieknie, bo uważa, że przesadzam z tym malowaniem wszystkiego.
No ale sami porównajcie - tak wyglądał wcześniej:
On też skupuje takie cacka jak lupa poniżej oraz ta na zdjęciach z dzwonkami.
Obiecuję, że lup nie tknę pędzlem :)
Elli
Fajne, stylowe drobiazgi, choć ja dzwoneczka jednak nie pomalowałabym:)
OdpowiedzUsuńA ja nie żałuję tej decyzji. Nie cieszył mnie w poprzedniej wersji wcale.
UsuńEla,te dzwonki to chyba rodzinne w genach,mój J. tez je lubi i mamy je w domu ,nawet na balkonie-ale numer,pozdrawiam Sylwia
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy rodzinne - wpadły nam przypadkowo. Na razie nie planujemy powiększać kolekcji.
UsuńPozdrawiam!
Mi się podoba taki dzwonek 😁 biały będzie do wszystkiego pasował.
OdpowiedzUsuńTak, to moja bajka :)
UsuńJaki miły dzwonek :) dzwoniłabym nim po narzeczonego :D
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł :) Albo, że podano do stołu :)
UsuńFajny :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dzięki :)
Usuń