Mój kąt sypialny uczy mnie cierpliwości,
Związany jest z ciągłym oczekiwaniem.
Pomieszczenie malowałam i tapetowałam jeszcze we wrześniu
(pisałam o tym TUTAJ)
Spanie też zakupiłam już wtedy i w zasadzie od tamtej pory z niego korzystamy.
W tym czasie czekałam na mebel robiony na zamówienie.
Jego wykonanie trochę się opóźniało,
a był kluczowym elementem tego pomieszczenia,
ponieważ właśnie w nim chciałam pomieścić większość rzeczy
ze zlikwidowanego regału.
W październiku mebel już był, ale moja cierpliwość znowu była wystawiona na próbę.
Tym razem czekałam na moment, w którym mój mąż będzie miał czas i natchnienie,
żeby nawiercić otwory na półki i dekoracje.
Wiele rzeczy w domu robię sama,
ale na działania z wiertarką udarową się nie odważę :)
W międzyczasie szykowałam różne dekoracje (możecie przeczytać o tym TUTAJ)
W listopadzie doczekałam się wiercenia.
Wędrówkę "po" wykonałam przy sztucznym świetle,
bo gdybym miała czekać na słoneczny dzień przy obecnych moich ograniczeniach czasowych -
pewnie zdjęcia wykonane byłyby dopiero na wiosnę.
Zapraszam Was do porównań "przed" i "po":
| PRZED |
| PO |
Sofa została odsunięta od zimnej ściany okiennej,
a to miejsce wypełnił wspomniany wcześniej mebel.
Dół to bardzo głębokie szuflady, na górze mieszczą się otwarte półki.
Jeszcze pracuję nad dekoracjami na blacie mebla
(nie mogę się ostatecznie zdecydować, co na nim umieścić,
bo klatka i lampka razem, to stanowczo za dużo).
| PRZED |
| PO |
Kluczową zmianą było pozbycie się bardzo niewygodnej do spania wersalki po moim synu.
W to miejsce zakupiłam sofę z Ikea,
która rozkłada się na równe łóżko z całkiem porządnym materacem.
Nie zdecydowaliśmy się na tradycyjne łóżko,
bo pokój ten służy również do innych celów.
I gdy potrzebne jest nam miejsce, po prostu spanie składamy do pozycji sofy.
Ścianę nad łóżkiem/sofą wykleiłam tapetą w marokański wzór.
Do tego półka na zdjęcia, do której przymocowałam lampkę nocną.
| PRZED |
| PO |
Regał przylegający do szafy został przeze mnie zdemontowany i usunięty.
Boczną deskę wykorzystałam, ale o tym w innym poście.
Dzięki temu zabiegowi można było odsunąć sofę od okna.
Nie zdecydowałam się na gotowe pokrycie sofy z Ikea,
bo w sumie bardzo rzadko będzie złożona.
Za to świetnie tu pasuje wymiarowo i kolorystycznie
mój SZYDEŁKOWY PATCHWORK, który zabrałam z sypialni w Oazie.
| PRZED |
| PO |
Szafę pomalowałam na biało, a drzwi okleiłam tapetą z motywami leśnymi
(ukłon w stronę męża - niedoszłego leśnika).
Przy każdym łóżku potrzebny jest stolik (na budzik, piloty itp.)
Zastanawiałam się nad odnowionym na WARSZTATACH stolikiem
oraz nad koszem na bieliznę zakupionym w Pepco
(na który położyłam drewniany plaster jako blacik).
Ostatecznie wybrałam tę drugą opcję,
bo spełnia dwie funkcje: stolik i pojemnik na poduszki i koc.
No i stylem bardziej pasuje do tego wnętrza.
A okrągły stolik pojechał do Oazy :)
Cały czas pracuję jeszcze nad dekoracjami do nowego kącika.
Ale o tym w następnym poście już wkrótce :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że do mnie zaglądacie
mimo, że rzadziej się tu pokazuję :)
Elli
:)
OdpowiedzUsuńAle pięknie! Wszystko mi się podoba, i kolorystyka, i detale, i w ogóle taki fajny klimat stworzyłaś. Nie mogę się napatrzeć, zmiana jest niesamowita. Narzuta patchworkowa rewelacja :)
OdpowiedzUsuńDla mnie też jest ten kącik tak miły, że teraz prawie cały czas tu przebywam :)
UsuńAjjj tylko zobaczyłam tytuł a wiedziałam, że czeka mnie tu ładna metamorfoza :) idealne kolory, cudowny wzór na tapecie (uwielbiam takie wzory na tapetach), jestem pod wrażeniem. Cierpliwość popłaca :)
OdpowiedzUsuńTo fakt :) Powoli, ale trzeba dążyć do celu. A efekty wynagradzają wszystko :)
UsuńBardzo mi się podoba, masz swój styl styl. Taka mieszanina delikatnego scandi, romantycznego, plus elementy shaby. Mebel na zamówienie to świetny pomysł. Podziwiam narzutę:)
OdpowiedzUsuńWszystko tak jakoś fajnie mi się dopasowało :) Chociaz dekoracje na pewno będą się zmieniać, nie ma siły!
UsuńPiękne kolorki i super efekt :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dziękuję, miło mi :)
UsuńNaprawdę udana metamorfoza:)Brawo za upór i cierpliwość Malwina
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie :)
UsuńElu napracowałeś die i wyszło rewelacyjnie !!!
OdpowiedzUsuńSama! Własnymi "ręcami"! :)
UsuńPozdrawiam!
WOW! Zmiana jest kolosalna i zdecydowanie na "+". Co mnie jeszcze zauroczyło, to lambrekin z serwetek: jest taki jesienny i... ulotny :) Śliczny po prostu! Pozdrawiam ciepło, Marta
OdpowiedzUsuńDziękuję :) A o lambrekinie pisałam niedawno więcej - możesz zajrzeć :)
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Takie małe rzeczy potrafią zmienić wnętrze :)
OdpowiedzUsuńOj, tak :)
UsuńEfekt uzyskałaś naprawdę super. Zwróciła moją uwagę twoja klatka stojąca przy lampie, czy mogłabyś zdradzić jej pochodzenie? Iwona J.
OdpowiedzUsuńKlatkę zakupiłam na pchlim targu. We Wrocławiu jest taki organizowany co niedzielę w Młynie Sułkowice. Można tam trafić różne skarby :)
Usuń