Zaczynałam już myśleć o jesieni, o jesiennych aranżacjach, a tu masz - upały.
Takiego ciągu tak wysokich temperatur nie było ani w lipcu, ani w sierpniu, a we wrześniu są :)
Stąd dzisiaj w moim poście bardzo słoneczny klimat
(ale też trochę świątecznie).
Obrus trafiłam na którymś z pchlich targów,
a ten cudowny wazonik jest z mojego ulubionego Kik-a.
Pięknie się razem zaaranżowały :)
A gdy tak robiłam te zdjęcia, przypomniało mi się,
że moja mama ma stare talerzyki z żółto-zielonymi kwiatkami.
I tak powstała żółto-zielona aranżacja stołu :)
Myślę, że obrus świetnie sprawdzi się na święta Bożego Narodzenia
- wtedy dodam więcej zielonych dodatków
(ciemno-zielone iglaki, takież świeczki, serwetki itd).
A na Wielkanoc wystarczy postawić na dużą ilość żółtego koloru,
a stół nabierze zupełnie innego charakteru.
Mam zamiar przy tych właśnie okazjach to sprawdzić.
Tak, tak Kochani - Boże Narodzenie tuż, tuż.
Zawsze powtarzam, że jak się zaczyna rok szkolny,
to ani się obejrzymy i będą święta.
Można zacząć się przygotowywać ;)
Elli
U nas tak gorąco, że jeszcze lato mi w głowie. Piękny wazonik:)
OdpowiedzUsuń31 stopni w cieniu w drugiej dekadzie września - nie do pomyślenia! I tak już któryś dzień.
UsuńPozdrawiam!
:) :) :)
OdpowiedzUsuń:) :) :) pozdrawia Sylwia B>
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
UsuńTakich obrusów nigdy dość, pozdrawiam.:)
OdpowiedzUsuńMam do nich słabość, szczególnie do tych ręcznie haftowanych :)
UsuńTakie obrusiki w każdej aranżacji pięknie wyglądają!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam