Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 grudnia 2017

Dla mojego kota :)



Prozaiczna rzecz, ale ważna dla jednego z moich domowników.
Czyli dla Bonifacego.
Jak wszyscy kociarze wiedzą, 
koty jedząc wyjmują po trochę pokarm z miseczki i jedzą obok.
To nie złośliwość, taka ich natura.
Pal licho, jeśli jest to karma sucha, ale mokra niestety brudzi wokół misek.
Dlatego dobrze jest mieć w tym miejscu podkładkę.
Gdy pomalowałam podłogę w kuchni (możecie o tym przeczytać TUTAJ),
dotychczasowa podkładka (w turkusowo-miętowe pasy)
przestała kompletnie pasować.
Pomyślałam o najzwyklejszej, bardzo popularnej podkładce z Ikei 
w biało-czarne pasy.
I co? W naszej wrocławskiej Ikei (ponoć największej w Polsce) takowej nie było!
Bonifacy dostał więc tymczasówkę. 
Czyli jakąś szarą w motylki.

Ale ostatnio, zupełnie przypadkiem 
trafiłam podkładkę dedykowaną prawdopodobnie kociarzom.
Ale moim zdaniem ona jest idealna dla kotków, 
a szczególnie dla mojego Boniusia.
I jest taka słodka :)


I jeszcze ten czerwony nosek i prezencik! Super!



I wiecie co? Boniuś jakby mniej ją brudzi :)
Cieszmy się z takich drobiazgów!

Elli

PS. 
Oto zdjęcie bohatera tego wpisu - na życzenie :)


poniedziałek, 7 września 2015

Trawa na balkonie



Czemu nie?
I to taka wysoka, ozdobna - zawsze mi się marzyła.
W centrach ogrodniczych przy marketach nie mogłam na taką trafić, 
a na giełdę kwiatową jest mi bardzo nie po drodze :(
A tu patrzę na targowisku, gdzie jest "mydło, widło i powidło", 
stoją piękne trawy i to różne gatunki. 
Aż nie wiedziałam, na którą się zdecydować :)


Przepięknie się rusza na wietrze



A że łaskocze, gdy się siedzi przy stoliku i zagląda do talerzyka - nie szkodzi!



Bonifacemu też przypadła do gustu



Już teraz wiem, że nie ma co szukać takich traw wiosną, bo one muszą urosnąć.
Człowiek całe życie się uczy :)
A w przyszłym roku może jakąś różę pnącą tu postawię....

Pozdrawiam - Elli


piątek, 19 czerwca 2015

Poruszyła mnie ta historia...



Dzisiaj nie będzie wnętrzarsko. Ale myślę, że temat jest bliski sercu osób, które piękne wnętrza lubią :)
Nie wiem, czy ktoś zauważył regułę, że większość osób piszących blogi wnętrzarskie ma kota. 
Pozostałe osoby mają psa. 
A te które piszą, a nie mają żadnego zwierzaka, są wyjątkami potwierdzającymi regułę.
Wydaje mi się, że wynika to z tego, 
że osoby wrażliwe na piękno wokół mają ogólnie rzecz biorąc wrażliwą duszę. 
Wrażliwą także na los zwierząt i wszelkich istot bezbronnych lub uzależnionych od nas - ludzi.
A że artystyczne dusze są indywidualistami, w większości trafiło na koty, 
bo wiadomo, że kot indywidualistą jest przede wszystkim :)
Ja sama mam przecudnego siedmioletniego Bonifacego. 
Czasem przewijał się przez mojego bloga, 
ale stanowczo za mało jego fotek było do tej pory.
Więc skoro dziś o kocich sprawach będzie, to zdjęć mojego pupilka będzie sporo.



Myślę, że każdego, kto lubi koty wzruszy historia Rademenesa, 
którą przeczytałam ostatnio w magazynie "Kocie sprawy". 
Zacytuję jej fragment, bo historia jest tego warta. 
Warto też przeczytać post do końca. Wytrzymajcie, proszę...


Pierwsze spotkanie z Bonifacym - jeszcze był przy mamie,
ale już go wybraliśmy (a właściwie on nas)

Koniec lata 2014 roku. Miejsce: gabinet weterynaryjny przy Schronisku dla Zwierząt w Bydgoszczy.
Mała, czarna kulka, dwoje, błękitnych, załzawionych oczu, łysawe placki, wśród nastroszonej, matowej sierści na wychudzonym ciałku. Bardzo brudne uszka.
- Przyszliśmy go uśpić, jest bardzo chory - mówią osoby, które przyniosły maleństwo.
Lucyna Kuziel-Zawalich, schroniskowy lekarz weterynarii, ostrożnie bada kotka. Mały wzięty na ręce z całych sił zaczyna mruczeć... Mimo to stan kotka nie jest dobry, a rokowania raczej ostrożne.
- Proszę go zostawić - mówi do osób, które nie widzą nadziei dla skulonego i drżącego kotka. 
I tak nie chciałyby go wziąć ze sobą, bo "to przybłęda i nie mogą trzymać go w domu".
Wychodzą z gabinetu, a kotek dalej mruczy resztkami sił, po czym usypia zmęczony transportem i chorobą.
- Nie pierwszy i nie ostatni, którego spróbujemy uratować - szepcze lekarka.


Boni uwielbia siedzieć tam, gdzie mu nie wolno, np. w donicy na balkonie

Balkon to jedno z jego ulubionych miejsc

Trudny czas
Pani doktor wespół ze mną (dyrektorem schroniska - przyp. mój) podejmuje decyzję dotyczącą leczenia malucha. Wiąże się ona z koniecznym długoterminowym przetrzymywaniem go w klatce, ponieważ tak chore zwierzątko może stanowić groźbę zarażenia innych pensjonariuszy naszego schroniska. I tak Czarnulek zostaje. Umieszczony w klatce w gabinecie weterynaryjnym ten ledwie ośmiotygodniowy kociak dzielnie walczy o życie. Kilka razy przechodził kryzys. Wysoka temperatura, wyciek z nosa, zapalenie płuc. Nie omija go też choroba skóry... Obraz nędzy i rozpaczy. Przez ten długi czas kilka razy wątpimy w wyzdrowienie kotka. Stan jest naprawdę ciężki, a nawroty choroby uporczywe.


Był taki moment, że Boni musiał być ostrzyżony.
Mieliśmy wrażenie, że strasznie się tego wstydzi

Jak każdy kot uwielbia półki, zakamarki

Uwielbia rozłożony do wyschnięcia parasol. Często śpi pod nim.

Jednak... po kilkumiesięcznej terapii w końcu się udaje! Sierść na kotku zaczyna odrastać, a po chorobie nie ma już prawie śladu...
Kotek otrzymuje imię Rademenes.
- To czarodziejskie imię jest na szczęście - mówi doktor Lucyna. - Przecież tyle przeżył...
Nie mija kilka miesięcy, a wszyscy są już w Rademenesie po uszy zakochani!


A tu Bonifacy na swojej półeczce, grzeje futerko na słoneczku

Rozczula nas jego słodka mordka

Bywa, że długo go szukam po mieszkaniu, a on śpi na krześle pod stołem, schowany za obrusem :)

Czyżby domagał się prysznica?

Słodziaczek nasz kochany :)

Chcecie zobaczyć, jak ten cudowny kociak odwdzięcza się za uratowanie życia?
Jak pracuje w schronisku?
Jak opiekuje się chorymi zwierzętami?
Zajrzyjcie na facebooka: 


Oto bohater artykułu:


Kocham wszystkie koty!
Elli

PS.
Post nie jest sponsorowany :) Jestem kociarą, zawsze nią byłam. Ta historia tak mnie poruszyła, że nie mogłam pozostawić jej bez echa :)
Autorem cytowanego z "Kocich spraw" tekstu jest Izabella Szolginia - dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy.


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Świąteczny stół

Trudno jest w świąteczne dni wstawać od stołu nie objedzonym na maksa. Bo przecież w naszej polskiej tradycji jest biesiadowanie, biesiadowanie i jeszcze raz biesiadowanie. Wszystko kręci się wokół stołu :)
Zrobiłam kilka fotek naszego stołu zanim wjechały potrawy świąteczne:








I jeszcze rozespany świątecznie Bonifacy, którego dawno tu nie było :)

 
Teraz trzeba szybko wpaść w rytm dnia codziennego, bo zanim się obejrzymy, już będzie połowa kwietnia.
Póki co, pozdrawiam wszystkich jeszcze świątecznie!
Elli


czwartek, 22 sierpnia 2013

A mole...

Ostatnio pojawiły się u mnie mole. Przyuważyłam je w okolicy ekranu telewizora i chociaż były pojedyncze, bardzo mnie to zaniepokoiło. Po pewnych obserwacjach (moich i Bonifacego), stwierdziłam, że wlatują z dworu, wieczorem, gdy balkon jest otwarty i gra telewizor. Tak czy siak, trzeba się ich pozbyć. Mole nie lubią zapachu mięty i lawendy. Położyłam więc miętę koło telewizora, ale Boni uznał, że to jego zabawka i zrzucał ją na dywan. No i przyszło olśnienie - trzeba uszyć torebki na zioła. Ładne - żeby można było zawiesić je nie tylko w szafie, ale także położyć na wierzchu. I w ten sposób powstały zawieszki. Muszę przyznać, że szycie ich bardzo wciąga, więc to dopiero początek. Tym bardziej, że można je uszyć z naprawdę niewielkich skrawków.








A już myślałam, że "nici z szycia", bo Boni, jak tylko zobaczył rozłożony materiał, wyłożył się na nim, przesunął pyszczkiem miarkę i ....


.... i zaczął się myć, jak przed spaniem :)


Pozdrawiam słonecznie i ciepło!
Elli





wtorek, 30 lipca 2013

Dwa w jednym...



Wszystko, co dobre szybko się kończy. Wczasy udały się znakomicie. Pogoda dopisała na 100%. Miejsce przecudowne - uwierzycie, że można być jednocześnie nad morzem i nad jeziorem? I to w Polsce! Tak, tak, są takie przecudowne miejsca - domki nad samym jeziorem (nawet w największe upały wieje przecudowny wiatr) i do plaży morskiej 800 metrów (co zmusza do chodzenia i do ruchu). 
Oto kilka fotek z tego urokliwego miejsca. Chciałam zwrócić uwagę na widok z tarasu na kanał wodny.











Bonifacy koniecznie chciał wyjść na dwór. Niestety, bardzo nie lubi szelek - stąd ta mina :)




I na koniec poduszki zrobione już wcześniej, które już powędrowały do nowego właściciela jako prezent:


Została jeszcze biała:


Pozdrawiam letnio!

Elli




piątek, 12 lipca 2013

***



 Na Waszą prośbę zamieszczam jeszcze kilka fotek korali. Oczywiście w przyszłości będzie ich znacznie więcej. Muszę tylko znaleźć trochę czasu, żeby je obfotografować. Jak się domyślacie nie jestem w stanie ich wszystkich nosić, więc jeśli komuś jakieś się podobają, proszę o kontakt.






No i jeszcze kilka fotek słodziaka Bonifacego:



Pogoda w kratkę: przedwczoraj upał, dzisiaj jak na razie 11 stopni. Ale już niedługo wypoczynek nad morzem. Na wszelki wypadek wezmę ciepłe ubrania, żeby móc korzystać z każdej pogody. Ale przed wyjazdem jeszcze się odezwę. Pozdrawiam mimo wszystko ciepło!

Elli